Dlaczego warto reklamodawcom wyjść ze swoimi działaniami poza Facebookowego giganta?

Wielka, światowa awaria Facebooka wpłynęła nie tylko na niego samego, ale i na biznesy wielu marek: począwszy od małych przedsiębiorstw aż po gigantów na rynku. Ta sytuacja pokazała, że dywersyfikacja kanałów docierania do Klienta jest koniecznością, a nadmierne poleganie na gigantach Big Tech bywa ryzykowne. Jeśli ciekawi Cię jak minimalizować ryzyko strat, które wywołują tego typu kryzysy, przeczytaj nasz artykuł!

Monopol giganta

Jeśli prowadzisz działania online, trudno będzie uciec przed skutkami awarii Facebooka. Platforma przestała funkcjonować tylko przez sześć godzin, ale w tym czasie tysiące firm odnotowało znaczny spadek ruchu i zaangażowania – powodując zmniejszenie sprzedaży. Tak właśnie ponownie objawił się niebezpieczny monopol Facebooka, któremu niestety wszyscy ulegamy. Szacuje się, że straty finansowe wyniosły około 79 milionów dolarów w przychodach z reklam, a wiele firm nie jest w stanie dotrzeć do swoich klientów i potencjalnych klientów, jeśli pominie w swych działaniach Facebooka. Choć jest to bolesne, stanowi silne przypomnienie o jednym z największych wyzwań, przed jakimi stoi branża reklamy cyfrowej: zerwania z uzależnieniem od dużych graczy. Czy to możliwe? Zapewne nie, ale warto zastanowić się jakie narzędzia wdrożyć, by uchronić firmę przed ryzykiem.

Nie czekaj! Działaj!

Niezależnie od tego, czy awaria nastąpi ponownie czy nie, pojawiła się pilna potrzeba, aby marki ponownie oceniły swoją nadmierną zależność od Facebooka i Google i zaczęły kierować większe budżety do wielu opłacalnych, alternatywnych narzędzi. Giganci tacy jak Facebook czy Google, bezsprzecznie zapewniają reklamodawcom skuteczne targetowanie i wymierne rezultaty. Będą nadal odgrywać kluczową rolę w sukcesie kampanii. Jeśli marki chcą naprawdę zrozumieć zachowania konsumentów, muszą również wiedzieć, jak dotrzeć do nich poza granicami Facebooka i Instagrama. Jak więc otworzyć horyzonty reklamy cyfrowej poza technologicznych gigantów?

Istnieje kilka innych opcji dostępnych dla marek, które pozwalają im na większą autonomię i dystrybucję treści w ich działaniach marketingowych online, przy jednoczesnym zapewnieniu dużej skali działania. W zdywersyfikowaniu działań nie można również zapomnieć o mierzalności oczekiwanych wyników kampanii. Świetne w tym kontekście wydaje się być korzystanie z first-party data. To informacje, które firma zbiera bezpośrednio od swoich klientów i które są jej własnością. Dane własne (znane również jako dane 1P) są częścią wiedzy, jaką dysponują marketerzy danych. Jak zbierać dane własne? Firmy mogą gromadzić je z różnych źródeł, takich jak aplikacje mobilne, strony internetowe, media społecznościowe, SMS-y, e-maile, ankiety, sygnały nawigacyjne, interakcje z obsługą klienta, systemy CRM, punkty zakupu i poczta bezpośrednia (wykorzystując dane cyfrowe do informowania o kampaniach offline). Tego typu działania z informacjami własnymi to jeden ze sposobów, w jaki reklamodawcy mogą dotrzeć do odbiorców, ponieważ marki i wydawcy mają bezpośrednie relacje ze swoimi klientami i odbiorcami. Najważniejsze jest skupienie się na wymianie informacji. Dając konsumentom to, czego chcą, marki mogą zachęcać ich do dzielenia się informacjami i opiniami, oferując Klientowi wymierne korzyści, takie jak ekskluzywne treści (e-booki, poradniki itp), oferty specjalne, zniżki lub nagrody. Warto gromadzić te dane, by optymalizować ofertę i proces sprzedażowy.

Badanie lokalizacji kluczem do sukcesu

Branża opracowuje również alternatywy, które pomogą reklamodawcom na komunikację z odbiorcami. Długą, ewolucyjną drogę przeszło kierowanie komunikatów z ofertą do lokalizacji potencjalnego Klienta. Twórcy internetowych narzędzi alternatywnego docierania do odbiorcy, oferują markom potężne sposoby kierowania treści do odbiorców na dużą skalę, nie zapominając przy tym o zasadach prywatności i ochrony danych. Oznacza to wyjście – przynajmniej częściowo – z cienia wielkiej technologi Facebooka czy Google`a.

Targetowanie w oparciu o lokalizację to świetny sposób na precyzję i mierzalną skuteczność. Tu z pomocą przychodzi Blis (https://grupasample.pl/blis/): zaawansowane narzędzie pozwalające na wykorzystanie wiedzy o zachowaniach ludzi w świecie fizycznym w targetowaniu reklamy oraz w analityce marketingowej. Platforma pozwala na segmentację w oparciu o dane socjodemograficzne oraz najwyższej jakości dane lokalizacyjne. Sprawdzamy jak przemieszcza się odbiorca, czerpiemy wiedzę z jego aktualnej lokalizacji, jakich aplikacji używa, gdzie mieszka i pracuje, gdzie spędza czas wolny. Co ciekawe, Blis pozwala na egzekucję kampanii poza środowiskiem mobile i na łączenie danych z największych na świecie DMP. To potężne narzędzie daje dużą bazę informacji, które pozwalają na skrupulatne dotarcie, precyzyjne dopasowanie reklamy, a tym samym zwiększenie skuteczności kampanii.

Więcej informacji o Blisie oraz o tym, jakie są nasze możliwości związane z wykorzystaniem tej platformy, znajdziesz tu: https://grupasample.pl/blis/

Poznaj możliwości oferowanej przez nas technologii:

4 sposoby, w jakie pandemia zmieniła zachowania zakupowe konsumentów

O tym, że pandemia zmieniła świat, nie trzeba nikogo przekonywać. Zmianie uległa każda dziedzina naszego życia – począwszy od funkcjonowania w codzienności, przez zachowanie w pracy, po zmianę naszych nawyków i przyzwyczajeń. Jak przekonuje Sarah Bradley – Consumer Insights Manager w Google – również tych zakupowych.

Podczas gdy raczej odeszliśmy już od pewnych zachowań, które miały na celu uchronienie nas przed ewentualnym kontaktem z wirusem (mowa tu o np. o dokładnym myciu artykułów spożywczych przyniesionych ze sklepu), do niektórych wykształconych przez pandemię nawyków, powinniśmy się już chyba przyzwyczaić. Zarówno jako konsumenci, jak i marketerzy, których zadaniem jest obecnie ich wyróżnienie i dostosowanie strategii marketingowych do “nowego” typu interesanta.

W tym celu, warto przejrzeć wnioski z badań, jakie przeprowadził Google, poddając analizie dane wyszukiwania swoich użytkowników. Pozwoliło to na stworzenie przewodnika dotyczącego zmian zakupowych konsumentów w roku 2021. To taki rodzaj podpowiedzi dla marek, które chcą być na bieżąco i których strategie marketingowe mają w pełni odpowiadać potrzebom klientów – w ich nowej, popandemicznej odsłonie.

Oto 4 najciekawsze wnioski, które zdecydowanie powinny zainteresować właścicieli marek i sklepów oraz osoby, odpowiadające za ich marketing.

Zakupy mają być przygodą

Zamknięci w czterech ścianach – lub poważnie ograniczeni, jeśli chodzi o poruszanie się w przestrzeni publicznej (ze wskazaniem na brak możliwości robienia zakupów w tradycyjnym tego słowa znaczeniu) – zaczęliśmy poszukiwać wrażeń w sieci. Tak tak, nawet podczas zupełnie zwykłych czynności, takich jak robienie zakupów online! Dzisiejszy konsument lubi być zaskakiwany, szuka w Internecie inspiracji i chętniej wraca do miejsc, w których kupowanie – czy nawet zwykłe przeglądanie – produktów, dostarcza mu pozytywnych, niespodziewanych emocji. I to właśnie zapewnienie takich wrażeń, może być dzisiaj jednym z kluczy do sukcesu marki.

Zostawiamy pieniądze tam, gdzie są nasze wartości

W skrócie: poszukujemy marek, które wyznają podobne wartości do naszych – firm, które w produkcji i sprzedaży swoich produktów, kierują się określoną etyką. Nie szkodzą środowisku, nie eksperymentują na zwierzętach, działają w zgodzie z ruchem fair trade. Dowodem mogą być tutaj dane Google Trends dotyczące wzrostu zainteresowania wyszukiwaniem w ciągu jednego tygodnia rok do roku “etycznych marek” i “etycznych zakupów online”, które wzrosło odpowiednio o 300% i 600% w 2020 roku od 2019 roku. Wniosek? Podkreślajmy wartości, którymi kierują się nasze marki.

Pokochaliśmy wygodę

To chyba nic zaskakującego. Przy wyborze sklepów, w których robimy zakupy online, częściej wyszukujemy te, dostarczające swoje produkty “pod drzwi” lub do pobliskiego paczkomatu (najchętniej za jak najniższą opłatą). Polubiliśmy wygodne rozwiązania, które jednocześnie minimalizują ryzyko wejścia w kontakt z wirusem oraz pozwalają nam oszczędzać czas. Według badaczy, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że to zachowanie i ta preferencja, zostaną z nami na zawsze. Warto zatem szukać takich rozwiązań dla swojej marki, które pozwolą konsumentów na wygodne korzystanie z jej produktów – dostarczajmy je pod drzwi i stwórzmy optymalny system bezproblemowych reklamacji i zwrotów.

Przywykliśmy do nieprzewidywalności

Jednym co z pewnością można przewidzieć w dzisiejszych czasach, jest nieprzewidywalność zachowań konsumentów. Brzmi zabawnie, ale to sama prawda. Jako marketerzy, musimy być przygotowani na zmiany. Zachowania konsumentów kształtowane są przez rzeczywistość – a ta, lubi nas ostatnio zaskakiwać. Najważniejsze, by reagować na zmieniające się potrzeby klientów – być czujnym i nie dać się zaskoczyć. Pamiętajmy, że w dzisiejszym świecie, to właśnie nieprzewidywalność napędza dynamiczny popyt.

Znajomość powyższych wniosków to całkiem dużo – ale nie znaczy wiele, jeśli nie będziemy wiedzieli, w jaki sposób do tych zmieniających się zachowań konsumentów podejść. Jedno jest pewne, musimy być gotowi na zmiany. Jako marketerzy, powinniśmy dbać o to, by przekaz naszych marek odpowiadał temu, czego poszukują i jakie mają potrzeby, interesanci.

Przygotuj się na świat „privacy-first”

Google i Apple swoją decyzją o zmianie polityki wobec 3rd party cookies, bardzo mocno namieszały na rynku reklamy internetowej.

Już wkrótce nastąpią zmiany technologiczne oraz realne przetasowania. W naszej interaktywnej prezentacji wyjaśniamy, co to może oznaczać dla rynku reklamy, jak możemy się przygotować do tych nieuchronnych zmian oraz snujemy hipotezy na temat możliwych scenariuszy. Jedno jest pewne, Grupa Sample jest solidnie przygotowana 🙂 Zapraszamy do interakcji z naszą prezentacją!

Blog to nie tylko treść, czyli jakie zdjęcia publikować, aby przykuć i oko

Blogi mają się przede wszystkim dobrze czytać? Oczywiście! Nasi zaprzyjaźnieni blogerzy to zdolne bestie, ale wiedzą dobrze, że blog nie samym tekstem żyje. Dobra fotografia i grafika to nieodłączna część lektury wyśmienitego artykułu. Jest jednak kilka pułapek, na które trzeba uważać i kilka zasad, których przestrzegać. Zebraliśmy mały poradnik pełny wskazówek i reguł – aby blogowanie było jeszcze przyjemniejsze.

Pokochaj balans

Podobno jemy oczami – dla nas to zdanie tyczy się również czytania blogowych wpisów. Duża ilość tekstu aż prosi się o przeplecenie soczystymi grafikami. Czytelnik nie straci wtedy uwagi i nie zmęczy się podczas czytania. Warto zakończyć lub rozpocząć wybrany akapit ciekawym zdjęciem, odnoszącym się do tekstu i jednocześnie uatrakcyjniającym go.

projekt-bez-tytulu-100-1024x546

AwSEOme!

Jak już mamy wybrane idealne grafiki – zoptymalizujmy je! Skompresowanie zdjęcia uchroni od zapchania i spowolnienia bloga. Ponadto wrzucając grafikę pamiętajcie o edycji jej danych. Jeżeli używacie edytorów typu WordPress – to bardzo proste. Starajcie się wpisać jak najwięcej alternatywnego tekstu. Dzięki takiej praktyce Wasz blog zaczyta podobne zdjęcie, gdy oryginalne się nie otworzy. Dodatkowo czytelnik może natrafić na Wasz blog szukając frazy, która akurat pokrywa się z Waszym alternatywnym tekstem. Widzicie flaminga powyżej? Jego alternatywnym tekstem może być balans lub równowaga.

Screenshotujcie doświadczenia

Blogerzy, piszecie przecież często o sobie! Pokazujecie, uczycie, opowiadacie. Znacie się na rzeczy. Zrzuty ekranu to Wasi przyjaciele. Screen wzmocni to, o czym piszecie i jest diabelsko łatwy do wykonania. Zamiast szukać wolnych do wykorzystania grafik, możecie przecież wrzucić zrzut ekranu, który jest Waszą własnością. Nie mówiąc już o tym, jak precyzyjna jest ta taktyka – pokazujecie w końcu dokładnie to, co chcecie.

Nie serwujcie grafik gorszego sortu

Pikselozie mówimy stanowcze nie. Kiepska, niskiej jakości grafika sprawi, że Wasz tekst pójdzie do internetowego kosza w 5 sekund. Przecież cenicie swój content – nie oszczędzajcie na zdjęciach. Stanowią one dopełnienie tego, co chcecie przekazać, a podłe grafiki zostaną odebrane przez czytelnika jako obraza.

projekt-bez-tytulu-2019-04-21t074948.266-1024x546

Piractwo ma krótkie nogi

Nie każdy bloger dysponuje swoimi fotografiami. Ale internet to nieoceniony worek contentu i inspiracji… do momentu, kiedy potraficie z niego korzystać. Bądźcie fair, zawsze sprawdzajcie prawa autorskie i kredytujcie twórców. Grafika opatrzona podpisem Oznaczone do ponownego wykorzystania to jedna z Waszych opcji. Korzystajcie też z setek portali dysponujących darmowymi zdjęciami lub proponującymi przyzwoitą ofertę po wykupieniu abonamentu.

Grafika musi mieć cel

To Wasze blogi, więc teoretycznie możecie publikować, co tylko Wam się podoba. Czy jest to jednak dobra praktyka – NIE. Zdjęcie powinno coś mówić, mieć swój jasny cel na blogu, łączyć się z treścią wpisu. Przed wrzuceniem zdjęcia tostera do artykułu o wycieczce do Radomia zastanówcie się – czy dodaje ono jakiejś wartości? Pójdźcie nawet dalej – publikujcie grafiki tłumaczące czytelnikowi Wasz tok myślenia – grafy, tzw. explainersy, krótkie historie. Infografiki to mniejszy bałagan, a lepsze zrozumienie.

Magazynuj niczym chomik

Nie musicie być profesjonalnymi fotografami, ale w dobie smartfonów zrobienie przyzwoitego zdjęcia naprawdę nie jest problemem. Zbierajcie ciekawe doświadczenia i ujęcia, bo kto wie? Może za kilka tygodni Wasza fotka na wpół zjedzonego bajgla będzie idealna do wpisu? Te zdjęcia są Wasze i możecie używać ich jak chcecie. Kolejny plus – nie znajdziecie ich na 15 podobnych blogach.

projekt-bez-tytulu-2019-04-21t075717.332-1024x546

Trochę techniki

Publikowanie w sieci jest obecnie dużo łatwiejsze niż kiedyś. Edytory pozwalają nam zrelaksować się, kiedy same robią za nas trudną robotę. Zdjęcia są skalowane, dopasowywane do naszego bloga. Pamiętajcie jednak, aby grafiki umieszczać zawsze po środku lub po prawej stronie. Wzrok czytelnika biegnie od lewej do prawej strony, więc napotkanie takiej grafiki nie odwróci jego uwagi. Nie bójcie się też edytować Waszych zdjęć, nawet jeżeli nie macie w tym żadnego doświadczenia. Nie musicie! Narzędzia takie jak Canva czy Pablo zrobią to za Was.

Istnieją sztywne zasady dotyczące publikowania zdjęć na blogach. Co ile słów wrzucić grafikę, jak rozłożyć tekst, jakich kolorów używać itd. My zalecamy zabawę tym tematem. Wyczujcie, co sprawdza się u Was, śmiało korzystajcie z edytorów i zaszalejcie z pomysłami. Zdjęcia sprzedają, a dobry twórca zasługuję na poczytność bloga!

4 sposoby na CTA, które nie obrażą Twojego odbiorcy

Viralowy content, wymarzony traffic i nadpobudliwa aktywność w socialu: na swoim materiale możesz mieć to wszystko, a przy tym ziejącą pustkę leadów. Dlaczego? Bo czasami zdarza się, że nasze CTA najzwyczajniej obraża odbiorcę. Jak obalić dyktaturę infantylny?

Niezależnie od tego, czy przygotowujemy kampanię mailingową, display czy reklamy natywnej, jednym z kluczowych wyzwań dla twórcy contentu jest przygotowanie angażujących CTA (Call-To-Action): elementów tekstu, które zachęcą odbiorcę do kliknięcia.

Choć do dziś standardem w content marketingu są akcje wyceniane za publikację treści i ich wyświetlenia (CPM, Cost-per Mille), a nie kliknięcia w linki w artykule (CPC, Cost-per-Click), to drugi model daje zamawiającym treści znacznie więcej gwarancji. Dlatego w Blaber Media łamiemy utarty schemat i rozliczamy się jedynie za skuteczne przekliki na strony naszych klientów. Jak to robimy? Odkryjcie z nami klucz do skutecznych CTA!

#1 Śmierć kliszom!

Pierwszą zasadą content designu jest: Szanuj odbiorcę swego! W równym stopniu tyczy się to samej treści naszych materiałów, jak i sekcji odpowiedzialnych za zbieranie klików. Umówmy się, tekst: „Skontaktuj się z naszym ekspertem, by dowiedzieć się więcej” skłoni czytelnika co najwyżej do uśmiechu politowania – zaś na pewno nie do kliknięcia.

marvin-tolentino-677993-unsplash-1024x683-1

Korzystanie z gotowców, schematów i klisz w CTA to jeden z grzechów głównych twórców contentu: robią to nawet doświadczone i duże marki. Nie znaczy to jednak, że nasze CTA powinno być maksymalnie oryginalne i nietypowe. Twórzmy je po prostu z myślą o tym, jakimi wyróżniającymi nas cechami chcemy „uwieść” odbiorcę – bądźmy zabawni lub profesjonalni, ale nigdy nudni i powtarzalni.

#2 Krótko nie równa się głupio

Tę zasadę można streścić krótko: istnieje złoty środek między formułą „Zobacz” a „Zobacz, jak nasze produkty mogą wpłynąć na wydajność Twojej firmy”. Za klasyczny już uchodzi limit 5 słów i choć nie musimy trzymać się go ze śmiertelną powagą, to właśnie tyle nam powinno wystarczyć, żeby przykuć uwagę i zachęcić do zaangażowania.

Przykłady? „Start a campaign” (ang. Rozpocznij kampanię) akcji charytatywnej Charity Water, lub „Give Prezi a try” (ang. Daj szansę Prezi) inteligentnej aplikacji do prezentacji danych. W obu CTA z krótkim tekstem idzie w parze ze zbudowaniem wrażenia uczestnictwa w czymś niebanalnym.

#3 Nie strzelajmy CTA w płot

Żeby kliknąć, odbiorca CTA musi czuć jednocześnie dwie rzeczy: ekscytację w związku z tym co go czeka i przynajmniej mglistą wiedzę o tym, co spotka go po kliknięciu. Enigmatyczne i pozbawione treści sformułowania „Kliknij tutaj”czy „Zobacz” nie mówią czytelnikowi nic: ani go nie uwodzą, ani nie informują o zawartości linku..

freestocks-org-618080-unsplash-1024x683-1

Świetny przykład łączenia obu komunikatów znajdziemy na stronie Netflixa. Na wizualizacji przedstawiającej cover arty najpopularniejszych seriali widnieje wyboldowany napis „See what’s next” (ang. Zobacz co dalej), a pod nim CTA „Join free for a month” (ang. Dołącz za darmo na miesiąc). Mam już swoje konto, ale i tak z podekscytowania kliknąłem.

#4 Słowa są złotem

Może to banał, ale wybór słów ma kluczowe znaczenie. Według badań agencji Adchemy słowo „Shop” użyte w materiale wygenerowało 4 razy większą klikalność, niż słowo „Buy” – w końcu „shopping” znaczy i oddziałuje na wyobraźnie znacznie bardziej, niż suche „buying”. Ta pozornie minimalna różnica w znaczeniu, tworzy wielką różnice w świadomości odbiorcy.

Odnajdywanie wyrazów, które niosą ze sobą obietnicę uczestniczenia w czymś intrygującym, jest tu kluczowe. „Odkryj” lub „spotkaj” będzie zawsze bardziej pociągające, niż „sprawdź” czy „przeczytaj”. Trzy razy sprawdźmy więc słownik synonimów, zanim zdecydujemy się na wyraz mający odsłaniać przed odbiorcą naszą obietnicę.

Te kilka sposobów oszczędzi Wam przykrości przy sprawdzaniu ilości przeklików, a odbiorcom wrażenia, że traktuje się ich jak boty do sczytywania treści i zakupów. W końcu i my, twórcy contentu, chcemy trafiać na CTA które sprawią, że będziemy chcieli przejść na drugą stronę linku.

Lepsza walidacja danych i skala w Sample powered by Blis

Marketing lokalizacji wymaga konsekwentnego rozwoju technologii, aby stale zwiekszać skalę oferowanych danych oraz przede wszystkim ich precyzję.

Najświeższa aktualizacja naszej technologii Blis skoncentrowana jest na wsparciu opatentowanych aplikacji Smart Pin (odpowiada za walidację danych wykorzystywanych w kampanii) oraz Smart Scale (narzędzie służące do budowy skali w oparciu o sygnał WiFi wyłapywany przez smartphone’y użytkowników).

Nowy Smart Pin zawiera szereg zmian służących lepszej identyfikacji centroidów pochodzących z IP do plików danych geo. Zmiany w Smart Scale są istotniejsze, wręcz fundamentalne znacząco zwiększyliśmy naszą bazę publicznych punktów wifi z opisem ich dokładnej lokalizacji, uaktualniliśmy dotychczasową oraz poprawiliśmy precyzję – opisane zabiegi znacząco wpłyną na ilość urządzeń, które odnajdziemy w zadanym punkcie oraz na precyzję ich opisania.

Obie zmiany oznaczają, że jesteśmy obecnie znacznie skuteczniejsi w identyfikacji nieprawidłowych, niedokładnych danych lokaliza

cyjnych oraz fraudów. Przez to reklamy przez nas emitowane będą jeszcze skuteczniejsze.

Praca zespołów Blis odpowiedzialnych za wykorzystanie danych o dokładnej lokalizacji konsumentów dla celów analitycznych, wspieraniu marek w dostarczaniu trafficu do punktów sprzedaży i budowie transparentnego modelu współpracy umacnia Blis na pozycji lidera światowego rynku marketingu opartego o dane Real Life.

Blis jest partnerem strategicznym Sample i platformą, którą Sample wykorzystuje realizując najefektywniejsze na rynku kampanie: wykorzystujące targetowanie na segmenty zbudowane na podstawie zachowań offline; optyma

lizowane pod wizyty w punktach sprzedaży (footfall rate); ukierunkowane na wybrane lokalizacje.

Więcej na blis.com

Zapraszamy do kontaktu po więcej szczegółów

Femvertising – dlaczego warto budować komunikację w oparciu o content, który trafia do kobiet?

Na słowie femvertising można połamać sobie język. Mimo to trzeba wiedzieć, że jest to jeden z trendów marketingowych, który odnotowuje coraz większe sukcesy. Strategia budowania przekazu dla kobiet musiała doczekać się swojej własnej nazwy. Co więcej, jest to podejście, które nie tylko warto znać, ale przede wszystkim warto uwzględnić je w swoich działaniach. Zwłaszcza w obszarze contentu. O tym, jak zdobyć zaufanie kobiet, jak przekonać je do brandu i dowiedzieć się czego oczekują w komunikacji od marki – dowiecie się w dalszej części artykułu.

68-1024x683-1

Decyzje zakupowe w rękach kobiet

Według raportu Ernst&Young w 2028 roku 75% decyzji zakupowych będą podejmować kobiety. Już teraz badanie potrzeb i mapy empatii jasno wskazuje, że produkty FMCG skierowane do dzieci i mężczyzn, finalnie kupują kobiety. Efekt? Znaczenie ich decyzyjności oraz tego, co na nią wpływa nie może zostać pominięte w kreacji. Ale femvertising dotyczy nie tylko produktów z kategorii stricte kobiecych, takich jak kosmetyki, moda, czy biżuteria. Ten kierunek reklamy powinien być wykorzystywany wszędzie tam, gdzie w podejmowaniu decyzji zakupowych kobieta może choćby zaznaczyć swoją obecność.

4 wytrychy w komunikacji z kobietami

Jakie one są? Jakie jesteśmy my, kobiety? She knows, amerykańska firma badająca relacje pomiędzy kobietami a komunikatem od marki wskazała kilka wyraźnych trendów. Choć w swoim raporcie z 2014 roku opierała się na danych z rynku amerykańskiego. Załóżmy, że można je przekuć na prawidłowości w polskim internecie. Oto 5 kluczowych punktów, których współczesna kobieta oczekuje od marki:

#1 Wsparcie i szacunek (43%)

Marka powinna być jednocześnie ekspertem, doradcą i przyjacielem. Content – oprócz tego, że będzie przekazywał wartościowe informacje w przystępnej formie – powinien budzić zaufanie. W efekcie świat marki nie może wywoływać wątpliwości i pozostawiać niedopowiedzeń. Kobiety oczekują uczciwości i tylko wobec takie przekazu pozostają lojalne.

#2 Pozytywny wizerunek marki w przekazie ma wpływ na ich decyzje zakupowe (52%)

Zbudowanie wizerunki marki, za którą stoją określone wartości i konkretna idea ma spore szansę na zdobycie lokalnych klientek.

#3 Kobiety zapamiętują reklamy, które przedstawiają je w pozytywnym świetle (92%)

Warstwa wizualna doskonale przekazuje to, czego nie zdołają uchwycić długie akapity. Zdjęcie jest też o wiele bardziej szczere. Dlatego dobieranie wizerunków kobiet w materiałach nie może być przypadkowe, a powinno opierać się na estetycznych, naturalnych ujęciach, przedstawiając kobiety takie jak odbiorczynie. Najtrafniej obrazuje to reklama Dove, która dokonała swego rodzaju redefinicji piękna. Podobnie opisując kobietę jako brand hero, powinna być ona równie autentyczna, a storytelling bliski światu, w którym żyje czytelniczka.

#4 Nieodparta chęć dzielenia się swoją opinią z innymi kobietami (45%)

System poleceń i bezpośrednich relacji – na tej zasadzie opierają się sukcesy kosmetyków Mary Kay, Oriflame i Avon. Każda z tych marek kreuje zamknięty świat przyjaciółek i doradczyń. Ale nie tylko, bo dziś właściwe przed każdą decyzją zakupową kobiety zasięgają opinii, a nie tylko czytają fora i zakładają wątki. Warto zadbać więc o pozytywne wrażenie post-sell tak, aby dobra opinia rozprzestrzeniała się jak wirus. Duże znaczenie ma tu już nie tylko content, ale i product management: nazwa, estetyczne opakowanie, wysoka jakość materiałów, ale również to, co w środku, czyli jakość, którą broni się produkt.

Oprócz tych wartościowych wskazówek, które powinno się wykorzystać budując przekaz dla kobiet, warto wziąć pod lupę jeszcze kilka kwestii. Kobieca psyche nie jest łatwa do ujęcia w ramy, więc i oczekiwania kobiet są równie obszerne.

Oto kilka punktów kontrolnych, które – tworząc content dla kobiet – zawsze staramy się brać pod uwagę. Zwłaszcza, jeśli zależy nam, aby przekaz w jak największym stopniu był szyty na miarę:

1. Przeniesienie zachowań z internetu do świata zewnętrznego – np. naturalny makijaż i trend #nofilter na Instagramie. Zainspirowanie i zmotywowanie czytelniczki do zmiany działa dużo lepiej, niż opresyjny komunikat marketingowy, który wzbudza  w nich reakcje obronną

2. W grupie siła – problemy z którymi mierzą się czytelniczki dotyczą wielu z nas (w tym nas, autorek). Dlatego staramy się przybrać wspólna perspektywę, sprawiając by w relacji z marką kobieta poczuła się bezpieczna i rozumiana

3. Aspekt newsowy – zakorzenienie w tym, co aktualne podnosi wartość materiału

4. Pytania retoryczne – aby wprowadzić przyjacielski dialog, stawiamy pytania, które oswajają czytelniczkę z tematem i wprowadzają ją w świat marki, ale również naświetlają jej potrzeby i problemy

5. Mówienie tym samym językiem – specjalistyczne terminy zawsze staramy się wyjaśnić, budujemy zażyłość opisując sytuację i używając słów bliskich czytelniczce

6. Otwartość na dialog – kobiety kochają mówić, nie trzeba tego nikomu wyjaśniać – artykuł nie może być więc monologiem i manifestem, ale spotkaniem nawet kilku spojrzeń na dany temat (co przy okazji jest szansą na zbicie ewentualnych obiekcji)

7. Zdjęcia i warstwa graficzna – powinny przedstawiać kobiety podobne do naszych czytelniczek – dlatego tak ważne jest trafne określenie grupy celu, głównie wieku (aby materiał dla kobiet w średnim wieku nie był opracowany dla nastolatek)

8. Zaspokojenie wiedzy – przygotowując content trzeba pamiętać, że w głowie czytelniczki rodzi się wiele pytań. Musimy je przewidzieć i zawrzeć w komunikacji, aby dostarczyć pełnej wiedzy, której się od nas oczekuje

O tym, jak budować content w duchu femvertising’u warto wciąż poszerzać wiedzę. Nasi content designerzy czerpią z researchu, odwiedzając miejsca, które stanowią źródło informacji o kobietach: blogi, fora, grupy na Facebooku, recenzje produktów. Niekiedy dla uzupełnienia perspektywy przysłuchują się damskim rozmowom w tramwaju. Wiemy, że w kobietach siła, a same marki coraz częściej oczekują contentu, który będzie zgodny z oczekiwaniami tej ważnej i wpływowej grupy.

Po co nam psychologia w komunikacji marketingowej?

Jesteś marketerem, strategiem, copywriterem, a może wydawcą? Jeśli należysz do jednej z tych grup, to powinieneś pamiętać o personie. Dokładny profil odbiorcy warto mieć w głowie, jeśli chcemy dotrzeć z komunikatem do grupy odbiorców i być przez nich rozumianymi. Wiedza o ogólnej grupie celowej, dla której tworzymy przekaz często nie wystarczy, by trafić precyzyjnie do jednostki. A przecież żyjemy w czasach, kiedy jak nigdy wcześniej to właśnie jednostki mogą kreować internetową rzeczywistość.

Needle and red thread on black background

Na przykładzie content marketingu podpowiemy, dlaczego w przygotowaniu konceptu nie warto pomijać często żmudnego etapu tworzenia profilu persony. Wyjaśnimy, dlaczego grupa celowa to tylko wierzchołek góry lodowej. Opiszemy, jak umówienie się z odbiorcą na wirtualną kawę pomoże wyzbyć się błędnych wyobrażeń o nim, a co z tym idzie – zwiększyć skuteczność działań marketingowych.

 

W świecie mediów panuje przekonanie, że nie warto patrzeć jednostkowo na konsumentów. To duży błąd, ponieważ mało precyzyjna wizja odbiorcy nie potrafi skumulować należytej uwagi na jego potrzebach. Na dogłębny research też nie zawsze znajdujemy czas. W efekcie persona jest jak sąsiad. Odpowiadamy mu co prawda “dzień dobry”, ale niewiele o nim wiemy poza tym, że codziennie o 9:00 wraca z warzywniaka. Wówczas najczęściej pozostajemy na poziomie naszego wyobrażenia o nim. Do wykreowania persony podejść należy uważnie, by po opublikowaniu komunikatu nie zastanawiać się czy aby nie poniosło nas z wyobraźnią. Efekty naszych kampanii potwierdzają niezbity dowód na to, że content marketing idealnie wpisuje się w świat, w jakim na co dzień żyje nasz konkretny odbiorca.

back-view-couple-sitting-on-a-bench

Jak nie przestrzelić komunikatu?

Zamiast myślenia o odbiorcach w kategoriach jak najwyższych zasięgów, spróbujmy pomyśleć o jego indywidualnych potrzebach. Postawmy sobie odbiorcę przed oczami. Nie może to być grupą socjodemograficzna i bliżej nieokreślona postać, ale człowiek. Z krwi i kości. Nadajmy mu imię. Niech ma twarz jednej z osób, z którą jechałeś rano metrem. Jakkolwiek to brzmi – musisz mieć pełne poczucie, że dana osoba istnieje. Ta świadomość na każdym etapie Twojej pracy zaprowadzi Cię precyzyjnie do oczekiwań konsumenta. Da poczucie odpowiedzialności, za każde zdanie, które stworzysz. Utwierdzi Cię w przekonaniu, że Twój komunikat nie będzie popisem stylu, a użyteczną i ciekawą informacją, która zaowocuje.

Najlepiej, jeśli staniesz naprzeciw persony i spojrzysz jej głęboko w oczy. Wyobraź sobie, że siedzisz z nią w kawiarni i rozmawiacie, a Ty mówisz, w imieniu marki. Jak? Jeśli czujesz się głupio udając, że spotykasz się z wyimaginowaną personą – to dobry znak. Jesteś o krok od zdania sobie sprawy z tego, że to obraz prawdziwej osoby (która gdzieś tam przecież istnieje). Będziesz więc uważny w komunikacji. Będziesz sprawdzał, czy wciąż Cię słucha, czy nie uśmiecha się pobłażliwie, kiedy górnolotnie opisujesz świat swojej marki, poruszając się  utartymi schematami. Od skupienia na sobie i produkcie, przejdziesz do perspektywy odbiorcy. Ten zabieg psychologiczny, który koniec końców przeprowadzimy na nas samych z pewnością rozbuduje nasz poziom utożsamiania marki z konsumentami.

W rezultacie, tekst, ulotka, e-book czy wideo reklamowe, które stworzysz będzie materiałem na tyle dopasowanym do klienta, że ten naturalnie zaakceptuje komunikat. Uzna to, co masz mu do przekazania za przydatne i ciekawe. A co najważniejsze – z większym prawdopodobieństwem wykona oczekiwana przez nas akcję. O tym, jak zbudować personę krok po kroku za pomocą mapy empatii (która nie bez przyczyny ma właśnie taką nazwę) oraz o tym, jak przenieść te informacje do kreacji – napiszemy już niebawem w kolejnym artykule.

Sześć grzechów marketerów

Content marketing jest doskonałym narzędziem, ale wciąż niewielu podejmuje się produkcji nowych treści. Z naszych obserwacji wynika, że wolimy je raczej powielać. Prawdziwa sztuka polega na poświęceniu czasu i przygotowaniu strategicznego planu. To jedyna słuszna droga do pozycji lidera w branży. Wartością dodaną jest funkcjonalność contentu, jako pomocnego źródła informacji, których szuka użytkownik.

Jeśli odpowiadasz w jakimkolwiek stopniu za promocję marki, to spotkałeś się już na pewno z tworzeniem konkretnego komunikatu do użytkownika. Być może zdarzyło Ci się tworzyć treść, której opracowanie zajęło Ci godziny, a która odbiła się niewielką lub żadną siłą interakcji, nie mówiąc już o konwersji. Zazwyczaj jest to bolesne doświadczenie, ale pozwala doskonale zapamiętać błędy. Metodą wniosków jesteśmy w stanie lepiej definiować skuteczną strategię. Błędy mogą dostarczyć sporej wiedzy, a jeśli spojrzymy na nie z odpowiednim dystansem, mogą pomóc uniknąć popełniania ich w przyszłości.

Ostatnio pisaliśmy o mierzeniu wartości, a poniżej opisujemy sześć najczęściej popełnianych w content marketingu błędów. Radzimy też jakie rozwiązania możesz przećwiczyć. Tak więc przeczytaj uważnie ten materiał i upewnij się, że Twoje wysiłki mają szansę na powodzenie.

7292-1024x629

#Błąd 1: Przekonanie, że chodzi tylko o SEO

Oczywiście SEO jest ważne, ale jeśli zoptymalizujesz zawartość wyłącznie pod wymogi wyszukiwarek, Twoje treści będą zwyczajnie nudne. Kilkanaście lat temu moglibyśmy napisać nudny tekst, zawrzeć w nim wystarczającą liczbę słów kluczowych i cieszyć się wysoką pozycją w rankingu. Ale czasy się zmieniły i w dzisiejszych czasach musimy pisać przede wszystkim do ludzi. Ludzie lubią czytać ciekawe treści, które wnoszą w ich życie coś nowego i dobrego. To nie oznacza oczywiście, że SEO nie jest ważne i możemy je zupełnie zaniedbać.

Ćwiczenie:
Raz w miesiącu spróbuj znaleźć 30-40 słów kluczowych najlepiej opisujących Twoją markę lub produkt, a następnie uszereguj je według ważności. Pisz treści wokół tych tematów zaczynając od najbardziej istotnych fraz. Optymalizuj treści pamiętając, że algorytmy zmieniają tak się często, jak sposób interakcji użytkowników w wyszukiwarkach. Najważniejszą rzeczą jest pisanie oryginalnych materiałów, które odbiorcy będą chcieli przeczytać lub obejrzeć. Zamiast kierować reklamy do Google, zacznij kierować komunikaty do swoich klientów. Pisz coś, co zechcą z uwagą przeczytać i czym będą chcieli podzielić się z własną społecznością. Tworzenie interesujących i oryginalnych treści jest bardziej czasochłonne, ale po dłuższym czasie zrozumiesz dlaczego warto to robić.

#Błąd 2: Brak strategii na dystrybucję treści

Jeśli nie wiesz, co precyzyjnie chcesz osiągnąć dzięki contentowi, musisz nastawić się na równie rozmyte rezultaty. Content Marketing Institute przeprowadza coroczne badanie dotyczące marketingu treści. Według ich wyników, firmy, które planują i precyzują swoje cele w tym zakresie działają w nim 5 razy bardziej skutecznie. Planowanie i wdrażanie strategii reklamy treści nie musi być wcale trudne, wystarczy kilka prostych kroków.

Ćwiczenie:
Przygotuj strategię content marketingu dla siebie i swojego teamu. Wypisz realne cele i oczekiwania wobec treści, które chciałbyś zauważyć po roku. Wróć do niego za sześć miesięcy i zweryfikuj realne szanse na jego realizację. Dobra strategia content marketingowa jest “żyjącym” dokumentem, pamiętaj więc by z czasem rozwijać plan, wzbogacając się o nowe narzędzia i wiedzę.

ogmq3t0-1024x683

#Błąd 3: Marnowanie możliwości konwersji z treści

Content marketing to wciąż marketing. Na polskim rynku istnieje wiele agencji contentowych, które o tym zapominają. Koncentrują się wyłącznie na treści i zapominają o istotnym marketingu. Tworzą treści, które nie zachęcają odbiorców do interakcji. Jeśli nie ma w nich żadnego CTA, to tracisz czas i pieniądze swoich reklamodawców. Nawet jeśli twoja treść broni się sama i zyskasz dzięki niej powracającego czytelnika, to jesteś tylko jednym z bardzo wielu wydawców. Masz w dłoni konkretne narzędzie, uchyl chociaż drzwi do komunikacji z czytelnikami, zbierając adresy e-mail, przekierowując ich do innych stron, wywołaj w nich pragnienie i konkretne intencje. Mierz realne wyniki konwersji użytkowników z Twoich treści.

Ćwiczenie:
Upewnij się, że masz wyraźne CTA w swoich materiałach, które przekonwertuje użytkowników do potencjalnych klientów. Nie oczekuj od odbiorców, że sami dowiedzą się jak skontaktować się z klientem. Spraw by Twoje CTA wyróżniało się i nagradzaj użytkownika dodatkowym bonusem np. poprzez udostępnienie mu niedostępnych dla większości treści.

#Błąd 4: Marketing dla wszystkich i każdego

Do kogo kierujesz swoją treść? Istnieje wiele różnych odbiorców. Osoby, które są nowicjuszami Twojego produktu lub usługi, ludzie, którzy są gotowi go kupić, czy ludzie, którzy kupili coś od Ciebie w przeszłości i potrzebują posprzedażowej obsługi. Prawdopodobnie masz w głowie profil odbiorcy. Zwizualizuj sobie jego postać, niczym Jakubiak zobrazował sobie Ellen. Kiedy zaczniesz analizować swoje kanały mediów społecznościowych i Google Analytics, lepiej zrozumiesz potrzeby swojego idealnego klienta. Tworzenie treści dla niewłaściwych odbiorców może prowadzić do złych wyników w Twoim content marketingu. Jeśli nie wiesz, kim dokładnie jest Twój odbiorca, wykonujesz syzyfową robotę.

Ćwiczenie:
Zdefiniuj minimalne wymagania klientów wobec Twojej marki. To nie tylko pomoże Ci w tworzeniu lepiej ukierunkowanych treści, ale także podniesie poziom kreatywności i możliwość tworzenia intrygujących materiałów. Gwarantem są odbiorcy, którzy takie treści chcą przeczytać, dowiedzieć się więcej o produkcie, a nawet udostępnić to dalej.

199851-oymonl-935-1024x683

#Błąd 5: Nie promujesz swoich treści

Analizę profilu odbiorcy i produkcję treści masz już za sobą. Co dalej? Myślisz, że potencjalni odbiorcy mogą odkryć Cię samodzielnie? A jeśli zdecydujesz się promować swoje treści, to gdzie je wypromujesz? Czy są to miejsca odwiedzane przez docelowych odbiorców? Wielu ludzi żyje z założeniem “twórz, a przyjdą”. Ale generowanie treści to tylko połowa sukcesu, reszta to ich odpowiednia dystrybucja i popularność. Powstaje coraz więcej wydawców agregujących treści od niezależnych autorów. Uważaj jednak z doborem takich partnerów. Niewiele z nich oferuje własną redakcję, która może być doskonałym wyznacznikiem poziomu dystrybuowanych treści. Jeśli nie publikujesz swoich treści na dużej platformie, szansa na szersze grono odbiorców będzie niewielka. Chyba że odpowiednio je zareklamujesz.

Ćwiczenie:
Promocja Twoich treści będzie zależeć od celów, które sam sobie wyznaczyłeś. Najłatwiej jednak zacząć udostępniać swoje treści na wszystkich swoich platformach społecznościowych. Użytkownicy zweryfikują, czy są one warte uwagi. Jeśli tak, to chętnie się nimi podzielą. Rozważ wtedy większy kanał, na którym możesz wypromować treści. Przyciągnięcie odbiorców z dużych serwisów, jest wciąż bardzo skutecznym sposobem zwrócenia ich zainteresowania na mniejsze kanały.

#Błąd 6: Nie dywersyfikujesz swoich treści

Tworzenie inspirujących postów na fanpage firmowym to dobry początek, ale ponieważ ludzie lubią różnorodność, nie zawsze może im to wystarczyć. Treści wysokiej jakości mogą być dostarczane w wielu różnych formatach. Mogą to być filmy wideo, animacje, zdjęcia, infografiki, biuletyny. Może to być dowolna forma treści, zgodna z Twoją grupą celową. Rosnąca część odbiorców woli treści wizualne od dużych fragmentów tekstu. Jeśli zignorujesz tę część potencjalnych odbiorców, zaryzykujesz tym, że znudzeni nie wrócą na Twój kanał.

Ćwiczenie:
Sporządź listę typów treści. Jeśli przygotowujesz tekst, poświęć więcej czasu i podaj go odbiorcy w bardziej atrakcyjnej formie. Doskonale sprawdzi się ciekawa infografika lub animacja. W ten sposób możesz zatrzymać zainteresowanie znudzonych odbiorców i dotrzeć do szerszej publiczności.

 

Podsumowując, nie kieruj treści w próżnię, nakreśl dokładnie swojego odbiorcę. Zastanów się, czego może od Ciebie oczekiwać i za co zyskasz jego wdzięczność. Opracuj strategię i modyfikuj ją stale, w oparciu o aktualne trendy i oferowane narzędzia. Pamiętaj o sile słowa, które może zainteresować odbiorcę na tyle, aby podjął pożądaną przez Ciebie akcję. Dystrybuuj treści w dużych kanałach i współpracuj z wiarygodnymi wydawcami. Serwuj użytkownikom różnorodne ich formy. Last but not least – analizuj, analizuj i jeszcze raz analizuj wyniki swoich działań. Jeśli potrzebujesz wskazówek, chętnie podzielimy się naszą wiedzą z poziomu doświadczonych ekspertów. Powodzenia!