Efektywność projektu a Mikroinfluencer Marketing

Implementacja wielu marketingowych strategii wymaga ogromu pracy, odpowiedniego budżetu oraz czasu.

Jeśli jednak nie zamierzamy czekać długo, a chcielibyśmy wprowadzić swój biznes na wyższy poziom, to jedną z najciekawszych form działania, o których powinniśmy pomyśleć, jest Influencer Marketing. Potwierdzeniem tego jest stale rosnąca popularność współpracy z influencerami oraz wartość tego rynku, którą aktualnie określa się na poziomie 10 mld dolarów.

Jednym z najszybciej rozwijających się segmentów tego kanału marketingu digitalowego, jest Mikroinfluencer Marketing, czyli strategia współpracy z mniej „zasięgowymi” twórcami. Sam zasięg jednak, nie wystarczy aby nazwać twórcę mikroinfluencerem.

Jak go zatem zakwalifikować? 

Przyjęło się, że mikroinfluencerem nazywamy osobę, która

  • komunikuje się w kanałach takich jak własny blog lub serwis społecznościowy i agreguje pomiędzy 1.000 a 100.000 obserwujących,
  • specjalizuje się w określonej niszy, której jest pasjonatem i to w jej ramach buduje swoją społeczność,
  • posiada ponadprzeciętny wpływ na osoby, które obserwują jego kanał, fanpage, profil czy bloga,
  • jest twórcą, tworzy treści,
  • jest aktywny – stworzony przez siebie content, publikuje cyklicznie (często) w swojej przestrzeni lub/i na platformie społecznościowej.

Oznacza to, że wg przyjętej definicji nie każdy celebryta, czy bloger, nawet jeśli jest aktywny w mediach społecznościowych, jest równocześnie influencerem.

Powody, dla których jako marketerzy decydujemy się na współpracę z rozpoznawalnym twórcą, który wokół swojej osoby i treści zbudował dużą, zaangażowaną społeczność – lub z wieloma mniejszymi twórcami – są zgoła różne. Jeśli jednak chciałbyś bezpiecznie ulokować swój budżet i liczysz na bezpośredni „performance” kampanii, to nasze doświadczenia jednoznacznie pokazują, że najwięcej skorzystasz, współpracując z mikroinfluencerami. Dowody?

Mocne strony mikroinfluencera

Jak wynika z badań, generują oni dużo wyższe zaangażowanie w przełożeniu na ilość obserwujących, niż najwięksi influencerzy (zobacz tabela 1). Dodatkowo są uważani za ekspertów w swojej dziedzinie, są bliżsi swojej społeczności, niż często żyjący na zupełnie innym poziomie influencerzy – celebryci.

Często traktowani są przez swoją społeczność jak bliski znajomy, z którym obcują codziennie oraz któremu ufają. Mikroinfluencerzy są też skupieni wokół wybranej przez siebie niszy, jest to ich specjalizacja i w tej materii bardzo liczymy się z ich rekomendacją, czy ekspertyzą.

Nie znajdziesz jednak lepszego dowodu niż efektywność własnego projektu, a skuteczne działania marketingowe w tym obszarze nie są możliwe, bez odpowiedniego pomiaru.

Jak mierzymy efektywność projektu?

Standardowo możemy zmierzyć wydźwięk kampanii oraz jej zasięg, wykorzystując narzędzia monitorujące. Dodatkowo, możemy przyporządkować kampanii mierzalne cele, takie jak:
– dane ze statystyk oglądalności witryny w określonym czasie;
– liczba przekierowań/ referali ze strony influencera;
– wzrost sprzedaży rok do roku w okresach, w których korzystaliśmy i nie korzystaliśmy ze wsparcia w tym kanale;
– liczba i jakość kontaktów z opublikowanym materiałem.

Aby zmierzyć realizację celu, podpinamy piksele trakujące, generujemy UTMy, dystrybuujemy kupony rabatowe, monitorujemy buzz oraz skrupulatnie analizujemy Google Analytics.

W Blaber Media specjalizujemy się w realizacji kampanii prosprzedażowych we współpracy z mikroinfluencerami. Dodatkowo wspieramy je poprzez reklamę natywnę wykorzystując środowisko naszego linkloga (www.blaber.pl), w ramach którego zrzeszamy twórców oraz wyszukujemy najciekawsze treści influencerów.

Dla marketerów, którym nie wystarczy sam pomiar, przygotowaliśmy unikalne w skali rynku modele rozliczeń, dzięki którym wynagrodzenie otrzymujemy tylko za efekty wygenerowane poprzez prowadzone przez nas kampanie.

Etapy pracy nad projektem

Istotnym elementem pracy nad projektem jest dobór twórców spośród wyselekcjonowanych autorów treści, do których odsyła nasz linklog. Należy tu wziąć pod uwagę ich społeczność oraz jej zaangażowanie, ale też osobowość, sposób komunikacji, niszę tematyczną, w której się poruszają.

Następnie dobór treści i sposób prezentacji w niej samego produktu lub marki klienta. Pamiętajmy, że naszym celem jest „efekt” – dlatego projekt, który prowadzimy opiera się na testowaniu, eksperymentowaniu, weryfikacji – treść, autor, tematyka, różne konteksty. W koordynacji procesu pomagają doświadczeni content managerowie, którzy zarządzają projektem – nie tylko relacją z twórcami, ale też bezpieczną implementacją komunikacji marki oraz wpływem tej komunikacji na realizację celu.

Unikalne w skali rynku podejście performance’owe, centralizujące projekt realizowany na rozproszonej grupie twórców i miejsc publikacji, dbałość o efektywną dystrybucję oraz gwarancje realizacji celu przy wykorzystaniu autorskiego narzędzia, jakim jest linklog, sprawiają, że na współpracę z nami zdecydowały się już takie marki jak Philips, Electrolux, LOT, Volvo, Duka czy Expander.

Zapraszamy też Ciebie.

Strategiczne podejście do mediów społecznościowych?

Media społecznościowe mają nie tylko strategiczne znaczenie w Twoich działaniach wizerunkowych i sprzedażowych, ale także – a może przede wszystkim – wymagają strategicznego podejścia, jeśli mają być prowadzone efektywnie.

Jeśli Twój marketing społecznościowy ma być dobry, musisz opracować odpowiednią strategię swoich działań. Możesz prowadzić je samodzielnie, a ten artykuł na pewno Ci w tym pomoże. Możesz też przekazać prowadzenie swoich profili specjalistom – wtedy również warto, żebyś wiedział, jak wygląda ich praca, abyś wciąż to Ty trzymał pieczę nad wizerunkiem swojej marki.

O kim czy do kogo?

Oczywiście, że Twoja marka jest w centrum Twojej uwagi, ale pamiętaj, że nie musi być w centrum uwagi odbiorcy. Dlatego pamiętaj, żeby w komunikacji myśleć przede wszystkim o nim.  Dopóki nie zrozumiesz kim jest i czego chce, niełatwo będzie osiągnąć zadowalające wyniki.

strategy

Strategu, do dzieła!

Oprzyj swoją strategię na informacjach o tym, kto jest Twoim odbiorcą, czym zamierzasz się z nim podzielić, dlaczego chcesz to zrobić, jaką wartość z tego będzie miał odbiorca oraz gdzie i kiedy planujesz udostępnić treść.

Zastanów się najpierw, kto jest Twoim odbiorcą. Stwórz profile, aby lepiej zrozumieć do kogo mówisz.

O tym, w jaki sposób budować persony, przeczytasz w artykule „Persona – filar contentu”

Ponieważ sprawa dotyczy mediów społecznościowych, przemyśl dogłębnie, co interesuje Twoich odbiorców oraz gdzie zazwyczaj spędzają czas online, uwzględniając przede wszystkim rodzaj serwisu społecznościowego. Zastanów się, kiedy i dlaczego konsumują treści oraz w jaki sposób to robią.

Następnie pomyśl o tym, co chcesz udostępniać. Jakie tematy będą interesujące dla Twoich odbiorców. I wreszcie – kiedy Twoi odbiorcy korzystają z danego serwisu? Musisz to wiedzieć, by udostępniać treści we właściwym miejscu i czasie, i tym samym trafić do właściwych odbiorców. Pozwól sobie na eksperymentowanie, jednak pamiętaj, by analizować swoje działania, wyciągać wnioski i modyfikować plan w zależności od wyników.

tablica

Planuj, Taktyku!

Warto na dłużej zatrzymać się przy planowaniu, ponieważ strategię należy zrealizować odpowiednim… planem oczywiście! Strategia odpowiada na pytanie o cel, taktyka o sposób dotarcia do niego. Zastanów się zatem np. w jaki sposób prowadzić będziesz swoje profile w mediach społecznościowych, jaki ton nadasz marce, czy jakich formatów postów najlepiej użyć.

Kiedy wiesz już, jak stworzyć strategię oraz plan taktyczny, które są kluczowe w dobrym marketingu społecznościowym, nie pozostaje Ci nic innego, jak z sukcesem rozpocząć prowadzenie profilu swojej marki.

Jeśli chcesz poradzić się w sprawie opracowania swojej strategii, koniecznie skontaktuj się z nami!

O kim jest content marketing – i o co tak NAPRAWDĘ w nim chodzi?

Z pewnością spotkałeś się z terminem content marketing. Może nawet wpisałeś go w swoją wyszukiwarkę i w ten sposób trafiłeś na ten artykuł. To trend, który według Google nasila się od kilku lat, zaraz jednak wyjaśnimy czym jest content marketing, a Ty zrozumiesz, że to zjawisko wykorzystujące możliwości, jakie daje nowoczesna technologia, ale w swym zamyśle – bardzo tradycyjne. Jeśli planujesz działania contentowe dla swojej marki, dobrze, żebyś dokładnie wiedział czym one są, jak cały proces przeprowadzić efektywnie oraz – czego możesz oczekiwać. Zacznijmy jednak od sedna – czyli zrozumienia czym są natywne treści oraz o kim jest content marketing.

Marka niczego nie zmienia

Content marketing, czyli po prostu marketing treści. Warto dodać, że treści natywnych, a więc naturalnych. Brzmi przyjaźniej, ale co to oznacza w praktyce? Jak wytłumaczyłbyś to znajomemu? Może jest jakiś branżowy newsletter, który zawsze czytasz – taki, który daje dużo darmowej, wartościowej wiedzy albo przedstawia wyselekcjonowane treści z danej dziedziny. Mam na myśli newsletter, który naprawdę jest dla Ciebie użyteczny. Czasem nie ma w nim nawet słowa o produkcie, jednak jego nadawca (i sprzedawca produktu) dostarcza Ci tak dobre informacje, że stajesz się lojalny wobec marki. W dużym uproszczeniu – to takie treści, przy których dodanie informacji o marce – niczego nie zmienia.

Sprzedaż – naturalna konsekwencja

Internet daje duże możliwości do działań content marketingowych, ponieważ to tam szukamy informacji i inspiracji. Samo zjawisko jest jednak dużo starsze od internetu. Świetnym przykładem jak marketing treści może przełożyć się na realny zysk jest historia z 1672 roku. Holendrzy Jan van der Heyden i jego brat Nicolaes wymyślili jak ulepszyć wąż pożarniczy. Technologia była przełomowa, ale cena węża wynosiła ponad połowę ceny nowego wozu pożarniczego. Tymczasem nowe węże trafiły do jednostek straży pożarnej nie tylko w Amsterdamie, ale również we wszystkich ówczesnych holenderskich dystryktach. Następnie Holenderska Kompania Wschodnioindyjska, będąca pierwszą notowaną na giełdzie i największą na świecie międzynarodową firmą, zainstalowała węże braci van der Heyden na wszystkich swoich statkach.

Jak to się stało? Dzięki marketingowi treści oczywiście! Jan van der Heyden stworzył od podstaw procedury dotyczące pożarnictwa. Nie opowiadał o swoim produkcie, ale edukował – opisał zagrożenia pożarowe, procedury związane z pracą strażaka, rozwój organizacji oraz technik gaszenia pożarów w Amsterdamie. Dziś z pewnością opublikowałby ebooka, w XVII wieku musiała mu „wystarczyć” książka, którą – jako artysta – przygotował nie tylko w atrakcyjnej oprawie graficznej, ale wzbogacił nawet o poezję! Wynalazca organizował ponadto pokazy w Pałacu Królewskim i w Westertoren oraz skupił się na działalności doradczej – na podstawie jego opinii stworzono ochotniczą straż pożarną w Amsterdamie. Każda dzielnica miała szefa, członków i wolontariuszy pod ręką, aby zgasić pożar w nagłym wypadku.

Można powiedzieć, że właściwie rozpoznał swoją grupę docelową, dał jej wartościowe treści, a sprzedaż produktu – była tylko naturalną konsekwencją wcześniejszych ruchów i uzupełnieniem całego spektrum działań odpowiadających na realne potrzeby odbiorcy.

Jeśli zastanawiasz się, jakie korzyści możesz osiągnąć poprzez działania contentowe, przeczytaj koniecznie artyuł „Po co marce content marketing”

jan_van_der_heyden_-_comparison_of_the_old_fire_engines_with_van_der_heijdens_hose_fire_engine-1-716x1024

Content w trybie off-line

Inny przykład pochodzi z XIX wieku. John Deere, twórca marki będącej dziś jednym z liderów technologii rolnej, powołał do życia magazyn „The Furrow”. Podkreślę – magazyn, nie jakąś tam broszurkę. Co takiej marce dał magazyn? Zapewne zaczynasz już rozumieć, że to źle postawione pytanie. Żeby zrozumieć content marketing, musimy raczej zapytać o to, co ten magazyn dał potencjalnym odbiorcom. Grupa docelowa marki, czyli rolnicy znajdowali w nim mnóstwo treści związanych z ich codziennym życiem i pracą na roli. Domyślasz się, że czytelnicy w momencie decyzji zakupowych – zamieniają się w klientów. W lojalnych, przywiązanych do marki klientów.

Odnoszę się do przykładów spoza przestrzeni internetowej, ponieważ spojrzenie na content przez pryzmat internetu sprawia, że koncentrujemy się na możliwościach technicznych, formatach treści i social mediach. A tu uwaga miała skupić się na tym, czym jest wartościowa treść i zrozumieniu, że może przełożyć się na realne efekty. Jednocześnie samo stworzenie wartościowych treści jest jedynie jednym z elementów efektywnego procesu. Nie da się bowiem stworzyć dobrych treści bez dobrej strategii. Musimy wiedzieć co, komu i dlaczego chcemy przekazać. Tylko wtedy mamy szansę na sukces i wymierne efekty – bo nawet w marketingu treści ostatecznie chodzi o realizację założonych celów. Warto najpierw zrozumieć czym jest treść natywna, bo tylko taka ma sens, jeśli chcesz rozpocząć jakiekolwiek działania z zakresu content marketingu.

Od marketingu produktu do marketingu treści

Przytoczone przykłady pokazują, że content marketing nie jest o marce, usłudze, ani produkcie. Marketing treści jest o Twoich odbiorcach, nawet nie o potencjalnych klientach, myśl o nich właśnie jak o odbiorcach. Zastanów się – na czym im zależy?

Stworzenie dobrego profilu odbiorcy może być trudne. Na początek polecamy lekturę artykułu „Persona – filar contentu”, a w każdej chwili – kontakt z nami.

Zastanów się jaką wartość możesz dać odbiorcy, jaki jego problem rozwiązać – daj mu coś, co wyróżni Twoją markę i wyniesie ją z poziomu „towaru” na poziom zaufania. W ten sposób przejdziesz od marketingu produktu do marketingu treści.

Według definicji Content Marketing Institute content marketing jest strategią opartą o tworzenie i dystrybucję wartościowych, istotnych i spójnych treści. Umożliwia pozyskanie i utrzymanie odpowiednio zdefiniowanej grupy odbiorców, co ma zaowocować wymiernymi korzyściami dla marki.

Powyższa definicja sygnalizuje takie elementy, jak strategia, dystrybucja, zdefiniowana grupa odbiorców, czy wymierne korzyści. Trzeba bowiem wiedzieć, że natywne, wartościowe treści są jedną z licznych części całego procesu. Znamy się na content marketingu i chętnie dzielimy się wiedzą – znajdź więcej interesujących Cię artykułów i zaglądaj na nasze profile na Facebooku i LinkedIn! Przeczytaj też artykuł o tym, jakie korzyści przynosi marketing treści.

Chętnie dzielimy się wiedzą! Dowiedz się więcej, czytając nasze artykuły, a najlepiej – wysyłając do nas wiadomość.

Blog to nie tylko treść, czyli jakie zdjęcia publikować, aby przykuć i oko

Blogi mają się przede wszystkim dobrze czytać? Oczywiście! Nasi zaprzyjaźnieni blogerzy to zdolne bestie, ale wiedzą dobrze, że blog nie samym tekstem żyje. Dobra fotografia i grafika to nieodłączna część lektury wyśmienitego artykułu. Jest jednak kilka pułapek, na które trzeba uważać i kilka zasad, których przestrzegać. Zebraliśmy mały poradnik pełny wskazówek i reguł – aby blogowanie było jeszcze przyjemniejsze.

Pokochaj balans

Podobno jemy oczami – dla nas to zdanie tyczy się również czytania blogowych wpisów. Duża ilość tekstu aż prosi się o przeplecenie soczystymi grafikami. Czytelnik nie straci wtedy uwagi i nie zmęczy się podczas czytania. Warto zakończyć lub rozpocząć wybrany akapit ciekawym zdjęciem, odnoszącym się do tekstu i jednocześnie uatrakcyjniającym go.

projekt-bez-tytulu-100-1024x546

AwSEOme!

Jak już mamy wybrane idealne grafiki – zoptymalizujmy je! Skompresowanie zdjęcia uchroni od zapchania i spowolnienia bloga. Ponadto wrzucając grafikę pamiętajcie o edycji jej danych. Jeżeli używacie edytorów typu WordPress – to bardzo proste. Starajcie się wpisać jak najwięcej alternatywnego tekstu. Dzięki takiej praktyce Wasz blog zaczyta podobne zdjęcie, gdy oryginalne się nie otworzy. Dodatkowo czytelnik może natrafić na Wasz blog szukając frazy, która akurat pokrywa się z Waszym alternatywnym tekstem. Widzicie flaminga powyżej? Jego alternatywnym tekstem może być balans lub równowaga.

Screenshotujcie doświadczenia

Blogerzy, piszecie przecież często o sobie! Pokazujecie, uczycie, opowiadacie. Znacie się na rzeczy. Zrzuty ekranu to Wasi przyjaciele. Screen wzmocni to, o czym piszecie i jest diabelsko łatwy do wykonania. Zamiast szukać wolnych do wykorzystania grafik, możecie przecież wrzucić zrzut ekranu, który jest Waszą własnością. Nie mówiąc już o tym, jak precyzyjna jest ta taktyka – pokazujecie w końcu dokładnie to, co chcecie.

Nie serwujcie grafik gorszego sortu

Pikselozie mówimy stanowcze nie. Kiepska, niskiej jakości grafika sprawi, że Wasz tekst pójdzie do internetowego kosza w 5 sekund. Przecież cenicie swój content – nie oszczędzajcie na zdjęciach. Stanowią one dopełnienie tego, co chcecie przekazać, a podłe grafiki zostaną odebrane przez czytelnika jako obraza.

projekt-bez-tytulu-2019-04-21t074948.266-1024x546

Piractwo ma krótkie nogi

Nie każdy bloger dysponuje swoimi fotografiami. Ale internet to nieoceniony worek contentu i inspiracji… do momentu, kiedy potraficie z niego korzystać. Bądźcie fair, zawsze sprawdzajcie prawa autorskie i kredytujcie twórców. Grafika opatrzona podpisem Oznaczone do ponownego wykorzystania to jedna z Waszych opcji. Korzystajcie też z setek portali dysponujących darmowymi zdjęciami lub proponującymi przyzwoitą ofertę po wykupieniu abonamentu.

Grafika musi mieć cel

To Wasze blogi, więc teoretycznie możecie publikować, co tylko Wam się podoba. Czy jest to jednak dobra praktyka – NIE. Zdjęcie powinno coś mówić, mieć swój jasny cel na blogu, łączyć się z treścią wpisu. Przed wrzuceniem zdjęcia tostera do artykułu o wycieczce do Radomia zastanówcie się – czy dodaje ono jakiejś wartości? Pójdźcie nawet dalej – publikujcie grafiki tłumaczące czytelnikowi Wasz tok myślenia – grafy, tzw. explainersy, krótkie historie. Infografiki to mniejszy bałagan, a lepsze zrozumienie.

Magazynuj niczym chomik

Nie musicie być profesjonalnymi fotografami, ale w dobie smartfonów zrobienie przyzwoitego zdjęcia naprawdę nie jest problemem. Zbierajcie ciekawe doświadczenia i ujęcia, bo kto wie? Może za kilka tygodni Wasza fotka na wpół zjedzonego bajgla będzie idealna do wpisu? Te zdjęcia są Wasze i możecie używać ich jak chcecie. Kolejny plus – nie znajdziecie ich na 15 podobnych blogach.

projekt-bez-tytulu-2019-04-21t075717.332-1024x546

Trochę techniki

Publikowanie w sieci jest obecnie dużo łatwiejsze niż kiedyś. Edytory pozwalają nam zrelaksować się, kiedy same robią za nas trudną robotę. Zdjęcia są skalowane, dopasowywane do naszego bloga. Pamiętajcie jednak, aby grafiki umieszczać zawsze po środku lub po prawej stronie. Wzrok czytelnika biegnie od lewej do prawej strony, więc napotkanie takiej grafiki nie odwróci jego uwagi. Nie bójcie się też edytować Waszych zdjęć, nawet jeżeli nie macie w tym żadnego doświadczenia. Nie musicie! Narzędzia takie jak Canva czy Pablo zrobią to za Was.

Istnieją sztywne zasady dotyczące publikowania zdjęć na blogach. Co ile słów wrzucić grafikę, jak rozłożyć tekst, jakich kolorów używać itd. My zalecamy zabawę tym tematem. Wyczujcie, co sprawdza się u Was, śmiało korzystajcie z edytorów i zaszalejcie z pomysłami. Zdjęcia sprzedają, a dobry twórca zasługuję na poczytność bloga!

Jak angażować fanów na Facebooku?

Jeżeli prowadzicie komunikację na facebooku lub przymierzacie się do projektu z wykorzystaniem social mediów – to mamy coś dla Was.

Codziennie publikujemy posty i artykuły, weryfikujemy, co tak naprawdę wpływa na odbiorcę. Co go angażuje, co przykuwa jego uwagę. Co sprawi, że scrollując ekran zatrzyma się na chwilę i zerknie na opublikowaną przez Nas informację. Lepsze zaangażowanie, to większy zasięg organiczny. Lepszy zasięg postów, lepsza wiedza- to lepsza jakość usługi. Jest kilka czynników, które wpływają na edge rank na facebooku. Najważniejsze z nich to:

reakcje – lajki, udostępnienia, komentarze, ale też zatrzymanie się na materiale podczas scrolowania.

czas – jak szybko owe reakcje nastąpiły

historia – Twojego profilu (czy wcześniej publikowałeś angażujący content)

format – czy publikujesz zdjęcie, film, artykuł na stronie.

destynacja – gdzie odsyłasz odbiorcę – do siebie na stronę, czy zostaje on na Twoim facebooku

linki w artykule – czy w artykule pojawiły się obce linki trackujące, odsyłacze

W uproszczeniu jeśli chcesz stworzyć dobry post musisz wybrać odpowiednie zdjęcie i stworzyć angażujące copy – odnieść się w jakiś sposób do emocji lub ciekawości Twojego fana.

Oto kilka przykładów postów na Facebooku, które pomogą rozkręcić Twój profil. 

1. Głosowanie.

Co, wybierasz? to jeden z najpopularniejszych typów postów. Prawie zawsze skutkuje dużym zaangażowaniem, prawie zawsze też zbudujesz nim solidny, organiczny zasięg.

2. Ciekawostka. 

Krótka, zwięzła wzbogacona przykuwającym uwagę zdjęciem ciekawostka powiązana z tematyką Twojego profilu – to doskonałe narzędzie wspierające dyskusję na Twoim profilu. Użytkownik potrzebuje tylko chwili, aby ją przeczytać- jeśli uda Ci się go zaskoczyć, osiągniesz cel.

3. Edukacja.

Jednym z pomysłów na Twój profil, może być chęć głębszego edukowania użytkowników facebooka. Jako uzupełnienie ebooków, tekstów, czy wpisów blogowych polecam wiedzę w pigułce i standardowo dobre zdjęcie ilustrujące Twój przekaz. Działa!

4. Opisz jednym słowem!

Tu musisz się postarać. Zrób, albo wyszukaj naprawdę dobre zdjęcie, przemyśl copy i poproś swoich fanów o krótki komentarz. Możesz skupić się na zdjęciu, aktualnym gorącym temacie w ramach Twojej społeczności lub zorganizować prosty konkurs.

5. Motywator.

Ludzie to lubią! Pobaw się w filozofa, skorzystaj z wypowiedzi autorytetów, dodaj zdjęcie i przepis na udany, angażujący post gotowy.

6. Post na czasie.

Newsy ciekawostkowe, historie na czasie ludzie lubią nowości. Ludzie angażują się tu i teraz. Ważny mecz reprezentacji? Wspieraj ją razem z fanami.

7. Pytanie do publiczności.

Jeśli nie będzie wymagało to dużego wysiłku i poświęconego czasu, ludzie uwielbiają odpowiadać na pytania i zagadki. Wykorzystaj ten mechanizm na swoim profilu, szybko przekonasz się jaką ma moc!

8. Wideo. 

A na koniec wideo. Właściwie ten format powinien pojawić się na początku listy. Ludzie mniej chętnie czytają w sieci, właściwie to skanują treści. Tym, co niezmiennie przykuwa ich uwagę są formaty wideo. Facebook je uwielbia, google wprowadza nowości – kto jak to, ale dwaj giganci wiedzą, co robią. Produkuj i udostępniaj wideo – a Twój profil ożyje.

To tylko kilka przykładów. My ciągle eksperymentujemy, często sami jesteśmy zaskoczeni tym, co wywołuje zaangażowanie naszych fanów. Tobie też to polecam, baw się z odbiorcą, testuj i zbieraj wiedzę – zdobędziesz nowych ambasadorów. 

4 sytuacje w których klient może zabić nawet najlepszy projekt reklamy natywnej

Dobry projekt reklamy natywnej, jak każde kreatywne przedsięwzięcie w branży reklamowej, wiąże się z silną współpracą na linii marka – klient.

Zespół speców od reklamy natywnej istnieje po to, aby zaangażować odbiorców w przekaz marki, poprzez umieszczenie jej w pożądanym kontekście. Ich rolą jest przestawienie wizji marki w takiej kreacji, która będzie atrakcyjna z punktu widzenia odbiorcy.  

Nie jest to jednak takie proste, bo każdą „kreatywna głowę” klient łatwo może wpuścić w maliny. Oto kilka sytuacji, które mogą pojawić się w ramach współpracy wraz ze wskazówkami, jak rozsądnie do nich podejść.

1. Czytaj w moich myślach

Czy ktoś w ogóle potrzebuje briefu? Przecież To Ty jesteś specem i wiesz, czego chcę. „Pobaw się przekazem, masz pełną swobodę” lub „Ufam Ci, zrób to najlepiej jak potrafisz”.

Jeśli jesteś klientem i myślisz, że w ten sposób chcesz pomóc, bo przecież nie ma nic gorszego, jak ograniczanie kreatywności swojego partnera. Mylisz się. Właśnie skazałeś go na zgubę. Nie każ swojemu content managerowi zgadywać. Zamiast tego odpowiedz na brief – o tym, jak go przygotować piszemy tutaj:

2. To zdanie bym zmienił

Twoja opinia jako klienta z pewnością jest ważna. Jeśli natomiast zbyt mocno naciskasz i eksponujesz swoje osobiste preferencje, content może przejść drogę z angażującego do niestrawnego. Zwłaszcza jeśli odnosimy się do grupy celu, do której Ty sam nie należysz.

Z reguły istnieją konkretne powody, dla których został wybrany pewien styl komunikacji, czy konkretne zdjęcie. Jeśli nie znalazłeś rażącego błędu językowego – nie poprawiaj szczegółów. Zwróć raczej uwagę na ogólny przekaz i konstrukcję materiału. Oczywiście, to ważne, abyś był zadowolony z contentu, którego przygotowanie zleciłeś. Nie zapominaj jednak o tym, że ważniejsze jest to, aby przekaz marketingowy spełniał założenia i realizował określony cel.

3. Pierwsza wersja treści to najlepsze, co mogło wyjść spod ręki copywritera

Nie akceptuj tego. Nie twierdzę, że każdy autor, czy blogger jest natchnionym poetą i mistrzem w swoim fachu. Chcę powiedzieć, że istnieje spora szansa, że skoro twórca ma za sobą solidną historię sukcesu, to potrafi tworzyć angażujący i intrygujący content. Jeżeli istnieje taka potrzeba, poproś o zmiany, dziel się opinią, a jeśli druga wersja wciąż nie jest tym, na co czekasz – niech powstanie trzecia. To Ty wiesz najlepiej, jak ma wyglądać efekt końcowy i nawet najlepszy brief nie jest w stanie oddać tego w 100%.

4. Poproś o wszystkie materiały z projektu. Raz, a dobrze

Nie traktuj swojego content managera jak asystenta, czy ludzki folder do przesyłania plików. Nie proś dziś o linki do tekstów, a jutro o zdjęcia, video czy infografiki. Ważne, abyś przyzwyczaił wszystkich do skompletowania materiałów tuż po zakończeniu kampanii (i trzymaj je u siebie). Content Manager z którym współpracujesz zazwyczaj ma innych klientów i inne projekty, a odrywanie go od pracy nie wpływa dobrze na ich realizację.

Te 4 proste wskazówki pozwolą Ci nie tylko lepiej zrozumieć „kreatywne głowy”, ale przede wszystkim sprawią, że zlecanie przez Ciebie kampanie content marketingowe odniosą wyczekiwany sukces.

11 powodów, dla których warto wykorzystywać influencer marketing

Influencer marketing to w skrócie działania marketingowe prowadzone we współpracy z osobami, które mają silny wpływ na swoich odbiorców. Najczęściej prowadzą one popularne blogi, profile na Instagramie lub Youtube. Nie jest to jeszcze bardzo popularny kanał dotarcia do konsumenta, ale moim zdaniem niedługo się to zmieni. Poniżej 11 powodów czemu warto spróbować i to jak najszybciej.

This is custom heading element

Działa na zasadzie marketingu szeptanego, który wg. Badań generuje dwukrotnie więcej sprzedaży, klienci pozyskani w ten sposób 37% częściej realizowali kolejne zakupy. Dla wielu marek jest to unikalna szansa na efektywne skalowanie sprzedaży.

This is custom heading element

Cały świat korzysta z mediów społecznościowych i tam też przenosi się reklama. Tradycyjnie konsumenci patrzyli na marki, teraz dzięki łatwości komunikacji można zapytać o opinię innych użytkowników Internetu. Od marek ludzie nie oczekują już komunikatów sprzedażowych, chcą raczej interesujących i angażujących treści. Tego rodzaju treści mogą dostarczyć właśnie influencerzy, swoją osobowością naturalnie wzbudzając konwersacje i szum wokół tematu.

This is custom heading element

Kanały i metody marketingowe mają to do siebie, że ewoluują. We wczesnym stadium rozwoju są zwykle najbardziej efektywne i najtańsze w wykorzystaniu, generując najlepsze ROI-e ze względu na małą konkurencję. Dodatkowo nie są jeszcze wtedy postrzegane jako „reklama”, ze względu na brak świadomości, małą popularność albo efekt „fajności”. Najlepszym przykładem jest Facebook, gdzie koszty wyświetlania reklam wzrosły o kilkaset procent w ciągu ostatnich lat.

Marketing influencerów jest obecnie na etapie rozwoju, co oznacza, że koszty kampanii realizowanych z ich udziałem są stosunkowo niskie. Im szybciej wykorzysta się tą szansę tym większe będą z niej zyski.

This is custom heading element

Wiarygodność nie jest łatwa do osiągnięcia. Nawet jeśli marka istnieje na rynku już od lat i cieszy się zaufaniem starszego pokolenia to czy młodzi automatycznie przejmą takie podejście? Nawet jedno wspomnienie marki, skierowane przez influencera do grupy śledzących go  konsumentów może natychmiastowo zbudować zaufanie.

This is custom heading element

Mało jest metod doboru grupy docelowej precyzyjniejszych niż współpraca z influencerem. Niepotrzebne są algorytmy analizujące zachowanie w Internecie ani agregujące dane z „polajkowanych” profili, internauci sami się do tych grup zapisują śledząc blog, profil YouTube, czy konto na Instagramie. Jeśli ktoś czyta artykuły odnośnie makijażu, to jest olbrzymia szansa, że zainteresują go kosmetyki, prawda?

This is custom heading element

Nie oznacza to, że nie wymaga pracy. Znalezienie odpowiedniego influencera, który dobrze rozumie markę i się z nią utożsamia, oraz takiego, który ma odbiorców jak najbardziej zbliżonych do właściwej grupy docelowej może być bardzo czasochłonne. Przygotowanie założeń kampanii i ustalenie ich z influencerem też nie jest łatwe. Jednak olbrzymim plusem jest to, że po dopięciu wszystkich szczegółów, praca marketera jest już wykonana. Influencerzy z reguły sami już zajmują się przygotowaniem treści i podtrzymywaniem konwersacji, pozostaje już tylko obserwowanie efektów ich działań.

This is custom heading element

W dzisiejszych czasach przeciętny konsument widzi lub słyszy tysiące reklam dziennie. Radio, telewizja, bilbordy i Internet są nimi przesiąknięte. Tworzy to zjawisko tzw. „banner blindness”, które powoduje, że konsumenci po prostu nie widzą i nie reagują na typowe reklamy banerowe. Kilka liczb z badania przeprowadzonego w 2013 roku:

  • 14% badanych pamiętało ostatnio widzianą reklamę i reklamowany w niej produkt
  • Tylko 2,8% badanych uznało reklamę za adekwatną dla nich
  • Połowa użytkowników nigdy nie klika w reklamy, a 35% tylko w kilka reklam miesięcznie

This is custom heading element

Według badań 70% użytkowników Internetu woli poznawać produkty poprzez organiczne treści niż przez reklamy. Marketing influencerów umożliwia serwowanie takich właśnie treści, nie przerywają one użytkownikowi, dostarczając mu dużo przyjemniejszych doświadczeń, budując jednocześnie mocniejsze zaangażowanie.

This is custom heading element

Zamiast wykorzystywać dużego influencera, możesz zdecydować się na współpracę z kilkoma (kilkunastoma) mniejszymi. Koszt takiej akcji zwykle kształtuje się podobnie (a może nawet być mniejszy), a generuje kilka dodatkowych korzyści – zwykle docieramy do bardziej zaangażowanych konsumentów przez co wpływ akcji jest mocniejszy, a każdy influencer może też trochę inaczej podejść do projektu, co umożliwia testowanie różnych strategii.

This is custom heading element

25% wyników wyszukiwania związanych z 20 największymi markami na świecie to treści tworzone przez konsumentów (w tym też influencerów). Treści te są bardziej wiarygodne i znacząco poprawiają pozycję marki w wyszukiwarce. Dodatkowo w przeciwieństwie do zwykłych reklam, pozostają w sieci na zawsze generując efekty na długo po zakończeniu kampanii.

This is custom heading element

Tak samo jak reklamy bannerowe czy każda inna forma marketingu internetowego, działania z influencerami są mierzalne. Po zakończeniu kampanii będziesz wiedzieć dokładnie jakie efekty przyniosła w kwestii ruchu na stronie, komentarzy, widoczności marki i oczywiście sprzedaży.

Milenials- standard nie działa

To z założenia krótki wpis, także nie będę zagłębiał się w szeroko już opisany profil nowego wyzwania w marketingu – jakim jest komunikacja z pokoleniem milenium.

Zwięźle: standardowo projektowane kampanie nie trafią skutecznie do milenialsów, bo trafić nie mogą.

Raz fizycznie, bo przeszło 60% tej grupy stanowią osoby korzystające z adblocka, dwa psychologicznie: deklarują obojętność lub awersję do reklamy. Uodpornili się- spędzają w sieci większą część dnia.

Reklama w rozumienie tradycyjnym: baner, spot, reklama push- nie działa. Zmyślna komunikacja marketingowa i natywna jej dystrybucja już jednak tak. Klucz w tym jak zwrócić ich uwagę, jak sprawić, żeby to, co chcemy im powiedzieć zasłużyło na ich zaangażowanie.

Z naszych doświadczeń wynika, że niestety nie jest to proste. Na pewno nie jest oczywiste i nie ma uniwersalnego przepisu.
Okej, możemy uznać, że wykorzystanie jakiegoś formatu ma większą szansę na sukces, ale przełożenie jeden do jednego dobrych doświadczeń z jednego projektu na drugi, wcale go nam nie gwarantuje. Tu nie działa standardowa ekonomika skali.

Przede wszystkim liczy się pomysł. Dobre zrozumienie tego w jaki sposób i dokładnie, co zamierzamy przekazać. Kiedy powinniśmy zachować powagę i edukować, kiedy puścić oko, zainspirować lub dać rozrywkę. Strategiczny, dobry plan i konsekwencja.

To trudne.

Z pozytywnych doświadczeń naszych realizacji wyciągnęliśmy wnioski i przygotowaliśmy wskazówki. Zobaczcie, co warto wziąć pod uwagę planując kampanię kierowaną do milenialsów:

  • ANALIZA: Przeanalizuj to, co chcesz powiedzieć. Zastanów się nad swoją marką, produktem, rynkiem- wejdź w buty konsumenta. Co Twoim zdaniem się mu przyda, co może go zainspirować, co go bawi. Nie myśl kategoriami- mój produkt- postaraj się o myślenie ukierunkowane na – mój klient
  • POMYSŁ: To najważniejszy składnik przepisu. Wynika z analizy, odnosi się do potencjału jaki dany komunikat ma w sieci – w danym momencie. Warto pomysł osadzić w tym, co jest aktualnie „hot”. Jeśli odrobimy pracę domową istnieje spora szansa na to, ze jednocześnie do serca milenialsów. To grupa, która jak żadna wcześniej chce doświadczać i przede wszystkim dzielić się swoim doświadczeniem. Jej akceptacja może zrobić różnicę.
  • UŁATWIAJ: Spraw by doświadczenia z Twoją marką, produktem i komunikacją były oczywiste i łatwe. Jeśli komunikujesz- komunikuj wprost, interaktywnie, konkretnie. Jeśli odpowiadasz na pytania daj możliwość ich zadawania w każdym możliwym kanale- odpowiadaj sprawnie. Używaj nowoczesnych narzędzi: livechat, Messenger – komunikacja 1 to 1 to już nie tylko email, telefon i spotkanie.
  • BAZUJ NA DOŚWIADCZENIU: Mimo, że milenialsi to natywni internauci lubią i chcą brać udział i doświadczać marek, które pokochają. Każdy projekt kierowany do milenialsów powinien zakładać bezpośredni kontakt z nimi. Daj im swobodny dostęp marek, angażuj influencerów.
  • WPŁYWAJ NA INFLUENCERÓW: Wykorzystaj nowoczesne narzędzia moniturujące do stworzenia obrazu influencera. Przygotuj pomysł na rozmowę z nim. Zapewnij mu dostęp do informacji i produktu. Motywuj i rozwijaj relacje.
  • POKAZUJ DANE: W procesie decyzyjnym oprócz emocji na milenialsów ogromny wpływ mają dane i fakty. Edukuj ich bazując na ekspertyzach.
  • DOBIERZ KANAŁY: Dużo ważniejsze niż zasięg kampanii są rodzaj i jakość kontaktu. Bierz pod uwagę media w których milenialsi spędzają najwięcej czasu i w które najwięcej się angażują.

Milenialsi zmieniają oblicze marketingu. Zasięg kampanii i standardowe jej statystyki nie wiele mówią o skuteczności dotarcia do tej grupy. Liczy się zaangażowanie, wielopoziomowe interakcje, wirusowość. Wyzwaniem jej ich dobre zrozumienie i systematyczne budowanie szczerych relacji. Powodzenia.